Poznaj nas:

  • Facebook Social Icon
  • LinkedIn Social Icon

© 2017 by Flip Mind.

Please reload

Ostatnie posty

Czego uczy bieganie? Wielu rzeczy, a część z nich może okazać się bardzo przydatna w biznesie

November 8, 2017

 

Przedostatnia scena niemal każdego, dobrego filmu akcji. Główny bohater zostaje schwytany i boleśnie związany przez oprawcę. Obowiązkowo wysłuchuje historię o swej rychłej śmierci oraz o tym, jak zło zapanuje nad światem. Sytuacja wydaje się bez wyjścia – skatowany bohater pokornie milczy, a czarny charakter napawa się swoim tryumfem. Nagle! Niemal w ułamku sekundy! Wszystko wywraca się do góry nogami! Spokojna scena zamienia się w sprint wydarzeń, prowadzących do mety szczęśliwego zakończenia. Wszystko, dosłownie tak samo, przeżyłem biegnąc mój pierwszy półmaraton.

 

Skupiony umysł resztkami siły woli zapanował nad ciałem. Wydobył potencjał, którego sam nie był świadom. Pokora, cierpliwość, konsekwencja i oczywiście energetyczna mieszanka dopaminy i endorfin. Po osiemnastu kilometrach nogi zaczynają poruszać się jakby w niewidocznej kleistej substancji. Dopiero w momencie, w którym oczom ukazuje się meta potworne zmęczenie pryska – to sygnał – uwalnia się dopamina. Pozwala na sprint już do samego końca.

Co jest kluczem osiągnięcia sukcesu i łapania chwil, w których wypełnia się prywatna definicja szczęścia? Jakie analogie można odnaleźć między bieganiem, biznesem, osobistą efektywnością i umiejętnościami menedżerskimi? Oto garść przykładów:

 

1. Cel + emocje = postanowienie

Pamiętam swoje biegowe początki, gdy satysfakcją było przebiegnięcie nawet kilku kilometrów. Jednak prawdziwa przygoda rozpoczęła się , gdy zdefiniowałem finalny obrazek,  cel, który musiałem osiągnąć. Na nim odciśnięta została ogromna dawka emocji: półmaraton, łzy, potworne zmęczenie, tysiące ludzi, na kilka godzin w jednym transie, w jednym wymiarze przeżycia wspólnej pasji. Każdy najmniejszy projekt, nad którym pracowałem w organizacjach studenckich, a później w pracy, zawsze definiowany był podobną pocztówką z przyszłości – dzięki temu zmierzaliśmy z całym zespołem, w tym samym kierunku.

 

2. Pokora + system = trening

Trening biegacza różni się znacznie od treningu gier sportowych czy na siłowni. Każdy trening to lekcja jednocześnie pokory i cierpliwości. Bardzo łatwo, jednym zbyt szybkim, zbyt mocnym wybieganiem wywołać kontuzję zaburzającą kolejne kilka tygodni planu treningowego. Zupełne wykańczanie organizmu na każdym coraz to nowym treningu nie powoduje wcale wzrostu wytrzymałości. Źle działająca jedna przekładnia, może spowodować zatarcie całej maszyny na dłuższy okres: trzeba dbać o dobrą rozgrzewkę, rozciąganie, dobrze dobrane i zawiązane buty, dopasowane ubrania do pogody, wymierzony puls do planowanego dystansu.

Okazuje się, że tak, jak przy każdym rozpoczynającym się projekcie biznesowym, potrzebne są określone procedury, zebranie potrzebnych zasobów, harmonogram działań. Między biegaczami, tak samo jak między bardziej i mniej doświadczonymi członkami zespołu, następuje niezbędna wymiana wiedzy, doświadczeń, a także motywacji do udziału w kolejnych imprezach biegowych. Bez tego całego, być może żmudnego zaplecza, nasze projekty na pewno nie przyniosą nam spodziewanej finalnej satysfakcji.

 

3. Poznaj siebie + ciężko pracuj = bądź zaskoczony

Bieganie uczy, że musisz doskonale poznać siebie. Na początku potrzebne Ci są do tego odpowiednie narzędzia i systemy, dokładne plany treningowe, pulsometr, badanie postępu i wytrzymałości w różnych warunkach i na różnych dystansach.  Z czasem nabywasz umiejętności. Z każdym miesiącem zaczynasz działać coraz bardziej intuicyjnie, zaczynasz swobodne zabawy: trening interwałowy, podbiegi, sprinty, długie wybiegania… Wiesz jak rozciągać się, dobierać wachlarze ćwiczeń, żeby nie narazić się na zakwasy i bóle. Pulsometry i podręczniki lądują na dnie szuflady. Stajesz się menedżerem, coachem i osobą inspirującą innych w tym specyficznym biegowym obszarze. Największą frajdę masz, jak widzisz przyjaciół startujących w swoim pierwszym biegu na 5 kilometrów!

 

4. Cierpliwość + nieliniowość = sukces

Dochodzi do upragnionego startu i Twój najgorszy wróg to emocje. Niesamowicie kuszące jest wystartować za szybko. Kilka tysięcy ludzi, ramię w ramię, obok przechodnie krzyczący lub wystawiający dłonie, w celu wychwycenia „piątki”, sypiące się jak grad zdjęcia z obydwu stron toru. Łatwo ulec atmosferze – nie wyczuć zbyt szybkiego pulsu – nie dać sobie szans na stopniowe rozgrzanie, rozkręcenie, wpadnięcie w rytm, który wciąż dyktowany jest ciepłem, zmianami wysokości, parującymi kaloriami. Przez brak cierpliwości tak wielu słabnie na ostatnim podbiegu, nie ma szans na wieńczący wszystko piękny finisz. Czy my także nie tracimy w ten sam sposób, gdy zamiast poznać klienta, jego procesy i potrzeby, od razu chcemy sprzedawać? Czy tak samo nie upadamy, gdy zamiast najpierw zbudować zespół, od razu wyznaczamy mu ambitne cele biznesowe?

 

Zachęcam wszystkich do uprawiania sportu. Znacznie więcej we mnie spokoju i wewnętrznej motywacji, odkąd organizuję czas na wybiegania. Odcięcie się od emocji, wzrost kreatywności – 30 minut na bieżni działa na mnie lepiej niż poranna kawa. Jeśli umysł i ciało to naczynia połączone, zachęcam, aby dbać o giętkość w obydwu obszarach i życzę wszystkim, w każdym z nich, samych sukcesów!

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Podążaj za nami

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Wyszukaj wg tagów
Please reload

Archiwum
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square